Strona główna Uroda

Tutaj jesteś

Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy podczas robienia makijażu?

Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy podczas robienia makijażu?

Uroda

Masz wrażenie, że malujesz się starannie, a efekt nadal nie zachwyca? Z tego artykułu dowiesz się, jakie błędy w makijażu psują cały efekt i jak je sprytnie wyeliminować. Dzięki kilku prostym zmianom Twoja cera i rysy zaczną wyglądać świeżo, lekko i naturalnie.

Jakie błędy popełniamy przy przygotowaniu skóry do makijażu?

Dobry makijaż zaczyna się na etapie, którego nie widać – przy oczyszczaniu i nawilżaniu skóry. Wiele osób od razu sięga po podkład, pomijając demakijaż, tonizację i krem. Podkład położony na przesuszoną lub niedomyta cerę wchodzi w pory, podkreśla suche skórki i znika z twarzy w ciągu kilku godzin. Skóra, która nie jest właściwie umyta, szybciej się przetłuszcza i zaczyna się świecić, nawet jeśli używasz pudru matującego.

Częstym problemem jest też używanie zbyt agresywnych żeli lub peelingów. Zmywają naturalną warstwę ochronną i uruchamiają błędne koło – cera się przesusza, więc wydziela więcej sebum, a Ty sięgasz po jeszcze „silniejsze” produkty. Z czasem zamiast gładkiej skóry pojawiają się podrażnienia i zaczerwienienia, które żaden makijaż nie wygląda dobrze. Lepsze efekty daje łagodne, ale regularne mycie i dobrze dobrany krem, który wchłonie się zanim sięgniesz po podkład.

Dokładne oczyszczenie i szybkie nawilżenie po umyciu mogą zwiększyć skuteczność kosmetyków nawet o kilkadziesiąt procent, bo składniki aktywne łatwiej wnikają w skórę.

W codziennej rutynie dobrze sprawdza się prosty schemat: wieczorem dwuetapowy demakijaż, rano delikatne oczyszczanie i lekki krem. Zwróć uwagę, czy po myciu nie zostawiasz twarzy „samej sobie” na kilka, kilkanaście minut. To częsty błąd – w tym czasie skóra szybko traci wodę i zaczyna się nieprzyjemnie napinać. Krem i krem pod oczy warto nałożyć w ciągu kilku minut, gdy cera jest jeszcze lekko wilgotna.

Jakich błędów w pielęgnacji okolicy oczu unikać?

Skóra wokół oczu ma zaledwie 0,5 mm grubości, czyli jest kilkukrotnie cieńsza niż na reszcie twarzy. To dlatego pierwsze zmarszczki, obrzęki i cienie pojawiają się właśnie tutaj. Wielu z nas nakłada krem pod oczy tak samo jak zwykły krem do twarzy – mocno go wcierając, często za blisko linii rzęs. Taki sposób może powodować podrażnienia, obrzęki i łzawienie, a nawet przyspieszać tworzenie się „kurzych łapek”.

Innym częstym błędem jest nakładanie zbyt dużej ilości kremu, zwłaszcza na noc. Porcja wielkości ziarnka ryżu na obie okolice oczu naprawdę wystarczy. Gdy kremu jest za dużo, układ limfatyczny nie radzi sobie z jego „odprowadzeniem” i rano budzisz się z opuchniętymi powiekami. Źle działa także smarowanie ruchomej części górnej powieki – produkt, który migruje do oka, może wywołać uczucie ciężkości i zaczerwienienie spojówek.

Najbezpieczniejsza technika to delikatne wklepywanie kremu opuszką palca serdecznego, w odległości ok. 1 mm od linii rzęs. Na dolnej powiece wykonuj ruchy od zewnętrznego do wewnętrznego kącika, na górnej – odwrotnie. Krem powinien się wchłonąć, nie tworzyć tłustej warstwy. Dopiero na tak przygotowaną okolicę oka warto nakładać korektor i cienie – wtedy nie będą zbierać się w zmarszczkach.

Jakie błędy przy wyborze i nakładaniu podkładu popełniamy najczęściej?

Źle dobrany odcień podkładu to klasyk, o którym mówią wszystkie wizażystki, w tym Magdalena Pieczonka. Zbyt ciemny kolor daje efekt sztucznej „maski”, postarza i odcina twarz od szyi. Zbyt jasny sprawia, że cera wygląda na chorą i zmęczoną. Problem często pojawia się, gdy testujesz podkład tylko na dłoni lub nadgarstku, a nie na twarzy i szyi. Inny błąd to szybki zakup „w biegu”, bez sprawdzenia, jak produkt zachowuje się po kilku godzinach.

Lepszym rozwiązaniem jest przetestowanie 3 zbliżonych odcieni na linii żuchwy i szyi – wąskie paski, jeden obok drugiego. Wybierz ten, który po chwili niemal znika na skórze. Jeśli masz możliwość, zabierz do domu próbkę i sprawdź, czy podkład się nie utlenia, czyli nie ciemnieje i nie wpada w pomarańcz. Zwróć też uwagę na formułę – cera sucha lubi podkłady nawilżające, tłusta lepiej wygląda w lżejszych, matujących, ale bez grubej, pudrowej warstwy.

Jak nie przesadzić z ilością podkładu i pudru?

Chęć „ukrycia wszystkiego” często kończy się tym, że warstwy kosmetyków są za grube. Im więcej produktu na skórze, tym mocniej podkreśla on pory, zmarszczki mimiczne i suche miejsca. Podkład nakładany w dużej ilości w okolicy oczu i ust zbiera się w załamaniach, co wizualnie dodaje lat. Do tego dochodzi zbyt duża ilość pudru, który nadaje cerze kredowy, ciężki wygląd. Zamiast świeżości – efekt maski.

Dobrze sprawdza się zasada: cienka warstwa podkładu na całą twarz i punktowe dokładanie krycia tylko tam, gdzie trzeba (niedoskonałości, rumień przy skrzydełkach nosa). Puder najlepiej nakładać lekką ręką, głównie w strefie T – czoło, nos, broda. Przy skórze suchej warto wybierać formuły satynowe lub delikatnie rozświetlające, a nie mocno matujące. Pędzel zawsze strzepuj z nadmiaru produktu, zanim dotkniesz nim policzka.

Jeśli masz problem z nadmiernym błyszczeniem się cery w ciągu dnia, same poprawki pudrem nie wystarczą. Lepszym rozwiązaniem są matujące bibułki, którymi delikatnie przykładasz do skóry, żeby wchłonęły sebum. Dopiero potem możesz dołożyć cieniutką warstwę pudru. Dzięki temu makijaż zostaje lekki, a nie „doklejony” o kolejne gramy kosmetyku.

Jakie błędy popełniamy przy konturowaniu i rozświetlaniu twarzy?

Bronzer i rozświetlacz potrafią zdziałać cuda, ale wystarczy kilka ruchów za dużo, by twarz wyglądała karykaturalnie. Zbyt ciemny lub zbyt pomarańczowy bronzer tworzy plamy, które przypominają brud, a nie szlachetny cień. Z kolei mocne, ostre kreski pod kością policzkową zamiast modelować, „wycinają” policzek i nadają wyraz zmęczenia. Podobnie dzieje się, gdy używasz jednego, intensywnego koloru bez rozcierania granic.

Bezpieczniej wygląda bronzer o neutralnym, nie za ciepłym odcieniu. Najwięcej produktu nakłada się przy uchu, na linii pod kością policzkową, a następnie stopniowo „wycisza” w stronę kącika ust. Cienka warstwa na skroniach, linii włosów, odrobinę na żuchwie i nosie wystarczy, by delikatnie podkreślić rysy. Zbyt mocne konturowanie nosa czy czoła przeważnie wygląda sztucznie na co dzień, szczególnie w świetle dziennym.

Jak używać rozświetlacza, żeby nie przesadzić?

Rozświetlacz to kosmetyk, który jednocześnie jest sprzymierzeńcem i wrogiem. Daje efekt świeżości, ale jeśli trafi na rozszerzone pory, wypryski lub grudki, natychmiast je uwypukla. Zbyt mocny blask na całej twarzy sprawia, że skóra wygląda jak tłusta, a nie promienna. Częstym błędem jest też nakładanie rozświetlacza w grubej warstwie na środek czoła czy brodę, co niepotrzebnie poszerza te partie i dodaje połysku tam, gdzie większość osób i tak się świeci.

Bezpieczne miejsca to szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna nad ustami, wewnętrzny kącik oka i ewentualnie grzbiet nosa, ale już nie jego koniec. Jeśli masz widoczne niedoskonałości, wybieraj subtelne rozświetlacze bez dużych drobin, raczej z efektem „mokrej skóry” niż błyszczących brokatem plamek. Dla początkujących lepsze są kremowe formuły, które łatwiej wklepać i połączyć z podkładem.

Jakie pułapki kryją makijaż oczu, brwi i rzęs?

To właśnie okolice oczu najszybciej zdradzają błędy w makijażu. Zbyt ciemne, ostro wyrysowane brwi, pofalowana kreska na powiece, posklejane rzęsy czy źle przyklejone sztuczne rzęsy zmieniają proporcje twarzy. Zamiast podkreślać spojrzenie, przyciągają uwagę jedynie do niedociągnięć. Często problemem jest też brak pielęgnacji powiek przed malowaniem – tłusta skóra sprawia, że cienie się rolują, osypują i tracą intensywność.

Wiele kobiet nakłada zbyt dużo cieni naraz, a potem próbuje je ratować mocną, grubą kreską linera. Jeśli powieka nie jest dobrze przygotowana, produkty się nie trzymają, a Ty od razu sięgasz po korektor i próbujesz wszystko „wyczyścić”. To z kolei obciąża okolicę oczu i sprawia, że drobne zmarszczki stają się bardziej widoczne. Lepiej zacząć od cienkiej warstwy bazy lub korektora i dobrze utrwalić ją pudrem lub cieniem bazowym.

Jak unikać błędów przy makijażu brwi?

Zbyt mocno podkreślone brwi to problem, który bardzo szybko psuje proporcje twarzy. Naturalny łuk ma zawsze lekki gradient – początek jest jaśniejszy i rzadszy, środek i ogonek wyraźniejsze. Gdy wypełnisz całą brew jednym, bardzo ciemnym kolorem, powstaje ciężka „rama”, która dominuje nad oczami i ustami. Do tego dochodzą mocno zaznaczone, ostre prostokąty na początku brwi, które wyglądają nienaturalnie w każdej stylizacji.

Lepszy efekt daje stopniowe budowanie koloru. Od wewnętrznej części brwi użyj jaśniejszego odcienia lub po prostu delikatniej dociskaj kredkę czy pędzelek. Środek i końcówkę możesz nieco przyciemnić, ale zawsze dokładnie rozetrzyj granice. Jeśli używasz jednego produktu, zacznij od ogonka, a dopiero resztką kosmetyku przejdź do początku łuku. Dzięki temu powstanie naturalny efekt ombre, a twarz zyska miękkość.

Jak malować oczy, żeby uniknąć efektu zmęczonego spojrzenia?

Przy kreskach na powiece częsty błąd to ich przeciąganie zbyt nisko ku dołowi. Wtedy zewnętrzny kącik oka „opada” i cała twarz wygląda na smutną. Rozwiązaniem jest kończenie kreski na wysokości linii rzęs lub lekkie uniesienie jej ku górze. Wewnętrzny fragment powinien być cieńszy, zewnętrzny nieco grubszy. Kolejna pułapka to malowanie bardzo ciemną kredką całej dolnej powieki, także wewnątrz. Taki zabieg optycznie pomniejsza oko i dodaje ciężkości.

Przy cieniach na powiekę dobrze działa metoda „odwrócona” – najpierw makijaż oczu, potem dopiero podkład i korektor. W ten sposób osypane drobinki można spokojnie zetrzeć wacikiem bez psucia podkładu. Cienie trzymają się o wiele lepiej, jeśli na ruchomą powiekę najpierw nałożysz neutralny cień bazowy, a na niego dopiero docelowe kolory. Utrwalenie eyelinera cieniem w tym samym odcieniu także przedłuża jego trwałość.

Co najczęściej psuje efekt na rzęsach?

Chęć uzyskania „efektu sztucznych rzęs” często kończy się ich posklejaniem. Gdy nałożysz kilka grubych warstw tuszu bez odsączenia szczoteczki, powstają grudki, które w ciągu dnia się kruszą. Do tego rzęsy sklejają się w kilka grubszych „kolców”, które skracają optycznie oko zamiast je otwierać. Jeśli decydujesz się na doklejane rzęsy, zbyt długie i gęste modele mogą przesłaniać powiekę i obciążać spojrzenie.

Przed malowaniem warto dokładnie odsączyć nadmiar produktu ze szczoteczki. Rzęsy maluj od nasady po końce, lekkim ruchem zygzakowatym, aby dobrze je rozdzielić. Kolejne cienkie warstwy możesz dokładać, dopóki tusz nie zdąży całkowicie wyschnąć. Przy rzęsach doklejanych bezpieczniejsze są krótsze, lżejsze paski lub kępki – wyglądają naturalniej i łatwiej je przykleić tuż przy linii rzęs, bez odstających końców.

Jakie błędy w makijażu ust i wykończeniu całego looku zdarzają się najczęściej?

Makijaż ust często traktujemy jak ostatni, mało istotny krok. A to właśnie zdecyduje, czy całość będzie wyglądać spójnie. Zbyt ciemna, matowa pomadka przy mocnym makijażu oka może przytłoczyć twarz, szczególnie jeśli cera jest sucha i brak jej blasku. Problemem jest również niedopasowanie konturówki – za ciemna linią obrysowującą usta powstaje efekt „starej szminki”, który postarza i podkreśla drobne zmarszczki wokół warg.

Lepszą bazą pod kolor ust jest delikatne złuszczenie i nawilżenie. Na suchych, popękanych wargach nawet najpiękniejsza pomadka zbiera się w nierównościach. Zamiast mocno wyrysowywać nowy kształt ust, postaw na subtelne wyrównanie asymetrii. Jeśli lubisz intensywne barwy, dopasuj ich temperaturę do odcienia skóry i koloru zębów – bardzo chłodne róże i fiolety mogą podkreślać żółtawy ton szkliwa.

Ostatnim etapem, który często jest pomijany, jest utrwalenie makijażu. Brak pudru w strategicznych miejscach (strefa T, pod oczami) i brak mgiełki utrwalającej sprawia, że wszystko zaczyna się ścierać już po kilku godzinach. Z drugiej strony, nie warto „cementować” twarzy mocnymi warstwami kosmetyków od razu rano. Rozsądniej jest zostawić sobie możliwość lekkich poprawek w ciągu dnia – bibułka matująca, odrobina pudru i świeża warstwa pomadki potrafią od razu odświeżyć cały makijaż.

Jak uniknąć typowych błędów krok po kroku?

Aby łatwiej uporządkować wszystkie te informacje w codziennej rutynie, warto mieć w głowie prostą listę czynności, na które zwracasz uwagę przy każdym makijażu. Dzięki temu unikniesz przypadkowego pominięcia ważnych kroków i nie będziesz już „ratować” błędów w pośpiechu. Podczas przygotowań przed lustrem możesz kontrolować kilka podstawowych elementów:

  • czy skóra jest dokładnie oczyszczona i nawilżona, a krem zdążył się wchłonąć,
  • czy odcień podkładu stapia się z szyją i nie ciemnieje po kilku minutach,
  • czy konturowanie i rozświetlanie nie tworzą mocnych plam i ostrych linii,
  • czy brwi, rzęsy i usta wyglądają spójnie z mocą makijażu oczu i reszty twarzy.

Jeśli zależy Ci na jeszcze większej powtarzalności dobrego efektu, możesz dopracować także sam sposób aplikacji poszczególnych kosmetyków. Niewielkie techniczne zmiany często dają widoczną różnicę, nawet jeśli używasz dokładnie tych samych produktów co wcześniej. Przyda się wtedy krótka, techniczna ściągawka:

  1. wklepuj krem pod oczy i podkład zamiast mocno je wcierać,
  2. dokładaj podkład punktowo tam, gdzie naprawdę jest potrzebny,
  3. pilnuj kierunku ruchów przy aplikacji kremu i korektora w okolicy oczu,
  4. rozcieraj bronzer i cienie czystym pędzlem, żeby zmiękczyć granice.

W codziennym makijażu bardziej niż liczba kosmetyków liczy się sposób ich użycia. Drobne korekty techniki, powtarzane każdego dnia, po pewnym czasie stają się nawykiem. Wtedy najczęstsze błędy przestają się pojawiać, a Ty zyskujesz wrażenie, że ten sam zestaw produktów nagle „zaczyna działać” lepiej niż kiedykolwiek.

Redakcja comfore.pl

Poznaj nasz wieloosobowy zespół, pasjonujący się w temacie mody i urody. Radzimy jak przygotować stylizację i makijaż na każdą okazję, jak kupić najlepsze tekstylia i co zrobić, aby nasza garderoba cieszyła się blaskiem i świeżością przez długi czas.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?